PARTNER:
MANIFESTO
- dzień ziemi jest codziennie

Green Index Label. Produkcja odzieży, która nie szkodzi środowisku

Ile wody potrzeba do wyprodukowania dżinsów? Ile energii trzeba zużyć, aby powstała para butów turystycznych? Dziś firmy odzieżowe potrafią to zmierzyć i stawiają na ekologiczne towary.

Dane dotyczące zanieczyszczenia środowiska są coraz bardziej niepokojące. Tymczasem już dwa lata temu organizacja Ellen MacArthur Foundation opublikowała raport na temat branży odzieżowej. Z badań wynika, że przy produkcji ubrań emituje się rocznie ponad 1,2 mld ton gazów cieplarnianych – więcej niż cały transport wodny i lotniczy razem wzięte.

Statystycznie co sekundę na wysypisko lub do spalarni śmieci trafia ciężarówka wypełniona odzieżą. Tylko w Stanach Zjednoczonych 84 proc. wyrzucanych ubrań ląduje właśnie tam. A Amerykanie kupują 14 mln ton odzieży rocznie.

Co gorsza, z naszej garderoby do oceanów trafiają miliony ton sztucznych mikrowłókien – ich ilość odpowiada 50 mld plastikowych butelek. A odzież, którą nosimy, jest wykonana ze szkodliwych dla środowiska substancji. Akryl, nylon czy poliester produkowane są z ropy naftowej i rozkładają się setki lat. Jedwab, len i bawełna są zdrowsze, ale w procesie ich rozkładu do atmosfery przedostaje się szkodliwy metan.

+

Odpowiedzialność społeczna

Przy produkcji ubrań emituje się rocznie ponad 1,2 mld ton gazów cieplarnianych. Warto więc stawiać na firmy odpowiedzialne społecznie i środowiskowo. Dzięki wskaźnikowi Green Index Label Timberland może tak planować produkcję kolejnych towarów, aby były one ekologicznie jak najbardziej przyjazne.

+

Recycling

Pod uwagę bierzmy jednak nie tylko kupno nowych ubrań, ale także to, co robimy z tymi, które nie są nam już potrzebne. Te w dobrym stanie oddajmy na potrzeby fundacji humanitarnych, a jeśli nie ma takiej możliwości, upewnijmy się, że trafią do recyklingu. I przede wszystkim: segregujmy śmieci!

Buty przyjazne środowisku

Stworzony przez firmę Timberland wskaźnik Green Index Label w jasny sposób pokazuje, które produkty lepiej lub gorzej wpływają na środowisko. Dzięki temu spółka może tak planować produkcję kolejnych towarów, aby były one ekologicznie jak najbardziej przyjazne.

Początkowo GIL dotyczył tylko odzieży, jednak już w 2010 r. firma rozszerzyła go także do marek obuwniczych. Uwzględniając pomiary wskaźnika, łatwiej jest zarządzać procesem powstawania produktu i niwelować przy tym skutki uboczne. To pozwala optymalnie dobierać materiały, z których powstaną nowe buty i ubrania.

Mniej CO2 przy produkcji ubrań

Dzięki wskaźnikowi GIL Timberland chce zmniejszać wpływ swojej produkcji na środowisko w trzech obszarach: wpływu na klimat, zużycia chemikaliów i wykorzystania zasobów. Czyli inwestować w takie procesy produkcyjne, które wymagają mniej szkodliwych chemikaliów i zwiększają zużycie materiałów o mniejszej emisji dwutlenku węgla, a także pochodzących z recyklingu, organicznych i odnawialnych.

Już udało się poprawić wpływ produkcji obuwia na emisję dwutlenku węgla i zawartość surowców wtórnych. Ciągłym wyzwaniem jest przekazywanie konsumentom wyników GIL, aby wpłynąć na ich decyzje zakupowe i zachęcić do kupowania ekologicznych towarów.

Sojowe etykiety

Przykładem kolekcji obuwia przyjaznego środowisku mogą być modele z serii Earthkeepers .

W produkcji wykorzystywana jest bawełna organiczna i ekologiczna skóra. Zastosowanie zdrowej bawełny przyczynia się do zmniejszenia ilości szkodliwych pestycydów i herbicydów w środowisku naturalnym.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Jednak w Timberlandzie zielonym priorytetom podporządkowana jest nie tylko produkcja, lecz też dystrybucja towarów. Aby cały proces wytwarzania obuwia i odzieży był w pełni ekologiczny, fabryki oraz centra dystrybucji zaopatrywane są w energię pochodzącą z odnawialnych źródeł energii. To w znaczący sposób przyczynia się do redukcji emisji gazów cieplarnianych, które przedostają się do atmosfery.

Timberland ma też odpowiedź na to, jak w zgodzie z naturą przechowywać buty. Stąd biodegradowalne opakowania wielokrotnego użytku na obuwie – wykonane w 100 proc. z przetworzonego włókna poużytkowego. Nie zawierają chemicznych klejów, tylko atramenty na bazie soi do drukowania etykiet.

Bawełna – dlaczego warto wybrać tę organiczną?

Nie powoduje alergii, jest przyjazna środowisku i wpisuje się w nowy, światowy trend w przemyśle tekstylnym. Dlaczego wybieramy ubrania z metką "organic cotton"?

Ekologiczne surowce, takie jak bawełna organiczna czy bambus, coraz chętniej wykorzystywane są do produkcji odzieży. To już nie jest zwykły trend, lecz słuszna droga, która może sprawić, że świat stanie się lepszym miejscem – mniej zanieczyszczonym, zdrowszym i bezpieczniejszym.

Świadomy wybór surowców

W trakcie produkcji ubrań z bawełny konwencjonalnej stosuje się ogromne ilości pestycydów i nawozów sztucznych. Do barwienia ubrań wykorzystywane są bardzo toksyczne substancje, które mogą uczulać. Odzież z bawełny organicznej zdecydowanie się od nich różni. Przede wszystkim dlatego, że jest zrobiona z włókien, których nie osłabiono procesami chemicznymi w trakcie produkcji. To samo dotyczy upraw – przy bawełnie organicznej nie używa się pestycydów, ani innych chemicznych środków, dzięki czemu ubrania są lepszej jakości, bardziej miękkie i nie powodują alergii. A do tego powstają w odpowiedzialny sposób, czyli tak, by zmniejszyć negatywny wpływ produkcji na środowisko. Jedną z inicjatyw wspierających produkcję surowej bawełny jest "Better Cotton Initiative ". Dzięki niej rolnicy mogą między sobą wymieniać wiedzę i doświadczenie, a także nawiązywać współpracę ze światowymi markami odzieżowymi.

Moda na ekologiczne ubrania

Coraz więcej osób zaczyna świadomie dokonywać wyborów, kupując różne rzeczy. W sklepie spożywczym zwracamy uwagę na skład produktów – sięgamy po żywność ekologiczną, bez konserwantów czy GMO. Równie wielką wagę przywiązujemy do jakości kosmetyków – wybieramy te z naturalnym składem, w których nie ma surowców odzwierzęcych. Nic dziwnego, że ta świadomość ekologiczna dociera również do świata mody. Konsumenci chętnie stawiają na marki, które promują ideę zrównoważonego rozwoju. Firmy z kolei tworzą wysokiej jakości ubrania, przyjazne zarówno naszej skórze, jak i środowisku. W trakcie produkcji unika się zanieczyszczania lokalnych zbiorników wodnych, co jest korzystne nie tylko dla ludzi, ale i całego ekosystemu.

Redukcja odpadów i ochrona środowiska

Ogromny wzrost konsumpcji spowodował, że gromadzenie odpadów przemysłowych wydaje się trudne do zahamowania. Śmieci stają się plagą mórz i oceanów, a ich utylizowanie i przerób są wyjątkowo drogie. Jednym z najbiedniejszych i najbardziej zanieczyszczonych regionów na świecie jest wyspa Haiti, której wybrzeże dosłownie tonie pod naporem setek ton plastiku i innych odpadów. Organizacje pozarządowe, a także przedsiębiorcy robią wszystko, by ratować naszą planetę i chronić jej naturalne zasoby. Jedną z inicjatyw jest wprowadzenie gospodarki obiegu zamkniętego i produkcja towarów z materiałów odnawialnych. Takie działania podejmuje np. firma Timberland, która postawiła sobie bardzo ambitne cele – do przyszłego roku 100 proc. bawełny organicznej ma pochodzić z USA lub programu "Better Cotton Initiative", a wszystkie produkowane buty zawierać będą przynajmniej jeden składnik pochodzący z recyklingu. Do końca 2020 r. Timberland planuje również ograniczyć zużycie energii o 10 proc, a 50 proc. pozyskiwać z odnawialnych źródeł.

Wspieranie lokalnych przedsiębiorców

Timberland od lat angażuje się w ochronę środowiska, wspiera lokalne społeczności i pomaga ludziom w potrzebie. Firma postawiła przed sobą jeszcze jeden ambitny cel – pomóc Haiti stać się globalnym eksporterem bawełny. Kiedyś ten niewielki kraj położony na Karaibach żył z rolnictwa. Bawełna była tam czwartym co do wielkości towarem eksportowym, ale uprawy nie przynosiły takich zysków, jak choćby plantacje trzciny cukrowej. Po dawnej bawełnianej potędze dziś zostało tylko wspomnienie, ale marka Timberland postanowiła pomóc ją odbudować.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Pracownicy amerykańskiej firmy posadzili na Haiti 6,5 mln drzew bawełny. Dzięki temu w ciągu pięciu lat 34 tys. rolników będzie właścicielami nowych przedsiębiorstw, które ponad dwukrotnie podwoją swoje dochody. I same posadzą kolejne 25 mln takich drzew. Poza pomocą w finansowaniu bawełnianego start-up na Haiti, Timberland zobowiązał się do zakupu do jednej trzeciej globalnej podaży tego surowca od miejscowych producentów rolnych (w zależności od ceny, jakości i wielkości zbiorów). To ogromne wsparcie dla haitańskiej gospodarki.

Wspierające tę akcję działania pod hasłem "Nature needs heroes" przekonują, że biznes i ekologia mogą iść w parze. Dzięki temu wiemy, że to, co robimy dla środowiska ma rzeczywisty sens, a każdy nasz czyn, nawet niewielki, może przyczynić się do dobrych zmian.

Dobroczynność jest w modzie!

Ochrona środowiska, renowacje ośrodków edukacyjnych i wsparcie inicjatyw związanych z ruchem zero waste – to tylko niektóre działania podejmowane przez pracowników popularnych marek.

Coraz więcej firm aktywizuje i zachęca swoich pracowników do działań charytatywnych. Oprócz funduszy na realizację projektów i dodatkowych dni wolnych, można zyskać wiele innych korzyści. Najważniejsza jest jednak świadomość, że wspólne pomaganie integruje. Pozwala realizować się w różnych dziedzinach oraz daje poczucie sensu i satysfakcji.

Dobrowolna działalność na rzecz potrzebujących

Istotą wolontariatu pracowniczego jest zaangażowanie pracowników firmy w działalność na rzecz lokalnych społeczności lub organizacji charytatywnych. Wolontariusze, którzy angażują się w dobroczynność, nie otrzymują polecenia służbowego, ani nie biorą za to wynagrodzenia – dobrowolnie przystępują do akcji. Pracodawcy inspirują ochotników do działania i zachęcają ich np. do wspierania ośrodków pomocy społecznej, sadzenia roślinności czy recyklingu. Takie działania dają pracownikom zadowolenie z dobrze wykonanej pracy na rzeczy drugiego człowieka czy słusznej sprawy.

Dla firmy, która organizuje takie działania, jest to odzwierciedleniem strategii odpowiedzialnego biznesu. Świadomość w kwestii ochrony środowiska sprawia, że przedsiębiorcy chętnie dołączają do inicjatyw ekologicznych. Ważną misję realizuje marka Timberland, produkująca wysokiej jakości buty, odzież i akcesoria. Do tej pory na całym świecie pracownicy firmy przepracowali ponad 1 mln godzin w ramach wolontariatu. W tym czasie spotykali się w różnych miejscach, udzielali pomocy osobom potrzebującym i działali charytatywnie na rzecz ochrony środowiska.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Zielona strefa w przestrzeni publicznej

Marka Timberland na każdym kroku zaznacza, jak ważnym elementem jej strategii biznesowej jest działanie zgodne z poszanowanie przygody. Jedną z akcji "Timberland wspiera" była współpraca z Zarządem Zieleni Miejskiej w Warszawie, dzięki której powstała "zielona strefa", przeznaczona do rekreacji i wypoczynku. W ramach tej inicjatywy, blisko 50 pracowników Timberland z całej Polski pomogło w sprzątaniu Pola Mokotowskiego. Wolontariusze zasadzili dwudziestoletnie dęby i kilkaset roślin.

Timberland pomagał też lokalnym społecznościom. Podczas pracy w krakowskim Ośrodku dla Osób Dotkniętych Przemocą udało się zbudować plac zabaw dla dzieci i oczyścić rozległy teren wokół ośrodka. W sumie takich akcji wolontariusze – na co dzień pracownicy sklepów i centrali marki – przeprowadzili już 18.

Wsparcie dla ekologii i zero waste

Inicjatywy ekologiczne marki Timberland dotyczą nie tylko sfery publicznej. Firma przede wszystkim tworzy produkty z wykorzystaniem surowców odnawialnych. Recyklingowe materiały znajdziemy zarówno w modelach obuwia, jak i odzieży czy akcesoriach.

Jednym z opatentowanych materiałów jest ten pozyskany z plastikowych butelek, który co najmniej w 50 proc. składa się z tworzywa odnawialnego. Dzięki temu do tej pory aż 233 mln plastikowych butelek dostało nowe życie w produktach marki. Co więcej, dochód ze sprzedaży toreb papierowych, do których pakowane są produkty Timberland, przekazywany jest na cele ekologiczne.

Odpowiedzialność za siebie i innych

Właściciele kultowej marki postawili sobie kolejne ambitne cele. Zapowiedzieli, że do 2020 r. zasadzą 10 mln drzew, zredukują o 100 proc. użycie szkodliwych związków chemicznych i zwiększą zaangażowanie swoich pracowników w wolontariat. Firma wie, że to w ludziach tkwi siła, dlatego od lat dba o to, by każda kolekcja powstawała w zrównoważonych miejscach pracy. W fabrykach, które są uczciwe, bezpieczne i wolne od dyskryminacji.

Timberland konsekwentnie dąży to tego, by pomagać, a także, by kolekcje butów, ubrań i dodatków, w całości oparte były na technologii przyjaznej środowisku. Troszcząc się o przyrodę i angażując się w działania charytatywne, marka udowadnia, że znak drzewa, który znajduje się w jej logotypie, został umiejscowiony tam nie bez powodu.

Modowa rewolucja w żółtym kolorze

Historia mody i popkultury pełna jest produktów kultowych, które przez dziesiątki lat niezmiennie rozpalają wyobraźnię konsumentów. Jednak chyba żaden z nich nie trafia do tak zróżnicowanej grupy – bez względu na wiek, płeć, majętność czy styl życia i ubioru – jak pewien model butów, który powstał… z myślą o robotnikach.

"Żółte Buty" czy też "Drwale" Timberlanda, czyli Premium 6 Inch , przyszły na świat w 1973 r., mają więc tyle samo lat co Adrien Brody, Heidi Klum, Kasia Kowalska, Juliiette Lewis, Pharrell Williams czy raper Nas. O ile na pierwszy rzut oka widzimy totalny rozstrzał "tematyczny" i stylowy różniący wszystkie wymienione wyżej osoby, o tyle każdą z nich z powodzeniem moglibyśmy zobaczyć w nieśmiertelnych Timberlandach. Większość zresztą zapewne widzieliśmy… Na czym polega fenomen tych butów? Jaka jest ich historia? Spieszymy z wyjaśnieniem.

Z czeladnika w biznesmena

Całą "winę" możemy zrzucić na Natana Swartza, który na początku XX w. zaczął pracować jako czeladnik w jednej z bostońskich fabryk butów. Wspinając się po szczeblach kariery, poznawał skrupulatnie każdy etap produkcji obuwia. Dzięki ciężkiej pracy i zaoszczędzonym pieniądzom w 1952 r. wykupił on połowę udziałów w tejże fabryce, zaś już trzy lata później stał się jej wyłącznym właścicielem. Nathanowi pomagali jego dwaj synowie, których zatrudnił do pracy – Sidney oraz Herman.

Początkowo wyrabiali obuwie wyłącznie na indywidualne zamówienia, jednak chcieli docierać ze swoimi produktami do szerszej grupy odbiorców. Zdawali sobie sprawę, że nie jest to możliwe przy ręcznych metodach produkcji, w związku z czym w 1965 r. skonstruowali technologię, która pozwalała łączyć cholewkę z podeszwą niespotykanym dotąd sposobem. Wykorzystano do tego specjalną maszynę, dzięki której cholewkę można było wtłaczać w podeszwę, a w drugim kroku łączyć przy pomocy solidnych szwów.

Był to moment przełomowy. Produkcja nie tylko przyspieszyła, ale też udało się zredukować jej koszty. Rodzinna już teraz firma zaczęła lepiej prosperować i mogła się rozwijać.

Nieprzemakalne dziedzictwo

W 1968 r. Swartz odszedł na emeryturę, a zarządzanie przedsiębiorstwem pozostawił swoim synem, którzy postawili sobie za cel stworzenie pierwszego w pełni wodoodpornego obuwia. Eksperymentowali, zaliczali wzloty i upadki, jednak dzięki uporowi w 1973 r. świat ujrzał wodoszczelne buty, które obecnie wszyscy jak świat długi i szeroki znają jako Timberlandy.

Robotnicy, hip-hopowcy, divy…

Prawda jest taka, że bracia Swatrz zaprojektowali swoje buty jako wytrzymałe obuwie robocze dla pracowników budowlanych. Prędko jednak przeniosły się na ulice miast. Według dziennikarza Roba Walkera i jego książki "Kupowanie", pierwszymi "miejskimi" nabywcami butów Timberland byli nowojorscy… dilerzy (bynajmniej samochodowi). Musieli oni bowiem stać na zimnej ulicy przez całą noc i potrzebowali obuwia, które zapewni im ciepło i suchość.

Obracając się siłą rzeczy w pewnych środowiskach sprawili, że raperzy prędko podążyli za ich stylem. A stąd już ruszyła prawdziwa lawina - Timberlandy wkrótce były dosłownie wszędzie: na stopach Tupaca, w tekstach Biggiego, w teledyskach Kanye Westa. Magazyn "Rap Vibe" pisał nawet, że "wszyscy mieszkańcy Nowego Jorku, od bandytów po członków zespołów, chodzili po chodnikach w swoich sześciocalowych traperach budowlanych". Co więcej, jak twierdzili redaktorzy tegoż magazynu "komponowały się one pięknie z miejskimi elementami urbanistycznymi, takimi jak beton, drut kolczasty czy potłuczone szkło".

O ile można powiedzieć, że Timberlandy swoją popularność "na salonach" zawdzięczają hip hopowi, tak trend szybko przeszedł do mainstream’u. Dowodem na to niech będzie fakt, że Beyonce, naczelna amerykańska diva sceniczna, w teledysku do "Bonnie & Clyde" wystąpiła w modelu… na szpilkach! Powstał on w 2000 r. we współpracy z marką Manolo Blahnik. W ślad za nią poszła zresztą Jennifer Lopez w "Jenny from the block".

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Każdy na własnych warunkach

Tak naprawdę trudno wskazać znaną amerykańską osobistość, która nie ma w swojej szafie żółtych Premium 6 Inch. Do szortów latem. Do dżinsów i joggerów jesienią i zimą. Do kratowanych koszul i do białych kołnierzyków. Pomysłów na to, jak zestawić żółte buty jest tyle, ilu ich użytkowników na całym świecie.

Niewiele jest produktów na świecie, które są tak uniwersalne. Nadające się zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, osób dojrzałych, nastolatków i przedszkolaków. Co ważne – zakup tego modelu to nie tylko gwarancja świetnego wyglądu, ale i jakości – jest to zwyczajna inwestycja na lata. Jak zapewnia producent, "za dobre traktowanie odwdzięczą ci się wieloletnią i solidną służbą".

Mur z milionów drzew, czyli jak powstrzymać Saharę

Długi na 8000 km i szeroki na 15 km Wielki Zielony Mur to nr 1 w walce z pustynnieniem. Budowany w regionie Sahelu, na południowym skraju Sahary, przez 11 państw, liczne organizacje i firmy, jak np. producenta kultowych butów – markę Timberland. Great Green Wall jest największą proekologiczną inicjatywą na świecie. Gdy powstanie, będzie większy od Wielkiej Rafy Koralowej.

Ciągnący się od wybrzeży Atlantyku na zachodzie po Morze Czerwone na wschodzie pas sawanny to jeden z najbiedniejszych regionów świata. Dynamiczny wzrost liczby ludności (do 2050 r. liczba mieszkańców Sahelu wzrośnie ze 100 do 340 mln), postępujące zmiany klimatyczne i utrzymujące się od lat 70. długie okresy suszy doprowadziły do niemal całkowitej degradacji tego terenu: zniknięcia zwierząt gospodarskich, zniszczenia upraw zbóż i wyjałowienia gleby, a co za tym idzie - chronicznego niedostatku wody i jedzenia.

W regionie Sahelu jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy Afryki. Już blisko połowa ziemi na kontynencie jest zdegradowana, co zagraża prawie 2/3 populacji. W 2017 r. 20 mln mieszkańców Rogu Afryki było na skraju śmierci głodowej z powodu suszy i braku żywności. Do tego dochodzą konflikty o malejące zasoby naturalne. To wszystko sprawia, że – jak szacują eksperci – w ciągu najbliższych 20 lat ze zdegradowanych ziem do Europy wyemigrują miliony.

Nowy cud świata

Remedium na suszę, kolejne klęski głodu i ekspansję saharyjskich piasków ma być zbudowany z milionów odpornych na suszę akacji i innych roślin Wielki Zielony Mur. Inicjatywa wystartowała w 2007 r., a w budowę zaangażowało się 11 afrykańskich państw. Pas zieleni (wytyczony około 100 km od Sahary) ciągnie się przez cały kontynent (od Senegalu na zachodzie po Dżibuti na wschodzie). Docelowo ma mieć 8000 km długości, 15 km szerokości i objąć łącznie 11,5 mln hektarów.

Wielki Zielony Mur to największy projekt w historii kontynentu i największa żywa struktura zbudowana pracą ludzkich rąk. Po skończeniu będzie trzy razy większy od Wielkiej Rafy Koralowej.

Cel? Rekultywacja 100 mln hektarów zdegradowanej ziemi do 2030 r. i stworzenie 10 mln miejsc pracy na terenach wiejskich. Już teraz osoby pracujące przy utrzymaniu muru przyzwoicie zarabiają, oczywiście jak na afrykańskie warunki.

I ty możesz zmienić świat

Budowa Wielkiego Zielonego Muru ma kosztować 8 mld dolarów. Zbyt wiele, jak na kieszeń biednych afrykańskich państw. Inicjatywę wspiera szereg instytucji, międzynarodowych organizacji i firm m.in. Konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie walki z pustynnieniem (UNCCD), Globalny Fundusz Środowiskowy (GEF), Connect4Climate Grupy Banku Światowego czy marka Timberland.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Amerykański producent obuwia i odzieży outdoorowej zobowiązał się, że poprzez zaangażowanie w różnego rodzaju inicjatywy ekologiczne, w tym budowę Wielkiego Zielonego Muru, do 2025 r. w kluczowych obszarach na świecie zasadzi 50 mln drzew.

To dzieje się już teraz…

Na pierwsze widoczne, pozytywne skutki nie trzeba jednak tak długo czekać – obserwujemy je już teraz. W Senegalu zasadzono dotychczas 12 mln drzew, w Etiopii przywrócono 15 mln hektarów zdegradowanej ziemi, a kolejne 5 mln hektarów w Nigerze. Z tych 5 hektarów rocznie pozyskuje się 500 tys. ton zbóż. To żywność dla 2,5 mln ludzi.

Zrobić trzeba jednak dużo więcej

Co istotne, Timberland prowadzi także kampanię "Nature Needs Heroes", wzywającą konsumentów na całym świecie do przyłączenia się do ruchu, podejmując proste, niewielkie działania na rzecz zdrowszej planety. Zakup produktu z metką Timberland może być naszym wkładem w inicjatywę. Bo – jak zapewniają przedstawiciele firmy - "Małe działania mogą mieć duży wpływ, małe działania wielu mogą stworzyć ruch, a ruch może zmienić świat".

Jak kupować, aby nasz "ślad węglowy" był jak najmniejszy?

Jeżdżąc samochodem, ogrzewając mieszkanie, a nawet kupując towary przemysłowe, przyczyniamy się do emisji gazów cieplarnianych. To z kolei prowadzi do globalnego ocieplenia. Co zatem możemy zrobić, by nasz "ślad węglowy" był jak najmniejszy?

Statystyczny Polak emituje rocznie ponad 8 ton dwutlenku węgla, który ulatnia się do atmosfery. Związek ten jest całkowicie bezbarwny i pozbawiony zapachu, więc praktycznie nie zwracamy na niego uwagi. Tymczasem otaczająca Ziemię powłoka powoli zaczyna zamieniać się w szybkowar.

Ocieplenie klimatu i "ślad węglowy"

Od czasu rewolucji przemysłowej wzrasta zużycie energii, które wpływa na ocieplenie klimatu. Paliwa kopalne wydzielają podczas spalania tzw. gazy cieplarniane (m.in. dwutlenek węgla), które kumulują się i wnikają do atmosfery. Dużą ilość dwutlenku węgla pochłania również przyroda – rośliny pobierają go podczas fotosyntezy, ocean wchłania aż 25 mln ton, a część pobierają glony. O ile żywy las pochłania obecny w powietrzu dwutlenek węgla, o tyle ścięte drzewo pozbywa się go, zwiększając tym samym ilość gazów cieplarnianych.

Całkowitą sumę emisji gazów cieplarnianych wywołanych przez pojedynczą osobę lub wyprodukowany towar, określa się mianem "śladu węglowego". Przedsiębiorcy zobowiązani są do obliczania śladu węglowego dla swoich produktów. Dostosowują swój model produkcyjny do tego, czego wymaga on nas planeta, przy okazji uświadamiając również swoich konsumentów.

Przedsiębiorcy zmieniają strategię, by pomóc planecie

Biznes świadomy i świadome kupowanie to już nie tylko trend, ale jedyny słuszny kierunek. W badaniach przeprowadzonych przez Instytut Gallupa, aż 94 proc. konsumentów zadeklarowało, że woli korzystać z usług lub produktów firm, które dbają o środowisko. Nie dziwi więc fakt, że zarówno lokalni przedsiębiorcy, jak i duże korporacje aktywnie angażują się w sferę ekologii oraz zrównoważonego rozwoju. Przedsiębiorcy, chcąc odnieść sukces w biznesie, muszą prowadzić go w sposób odpowiedzialny – jednym z ważniejszych elementów jest otwarta komunikacja z klientem.

Niektórzy producenci, tacy jak Timberland, od dawna są świadomi swojej odpowiedzialności wobec społeczeństwa i środowiska naturalnego, a zrównoważony rozwój to integralna część strategii biznesowej. Timberland tworzy odzież, obuwie i akcesoria, które są przyjazne ekologii oraz precyzyjnie wykonane. Celem firmy jest redukcja śladu węglowego za pomocą usprawnień, takich jak "zielony indeks", który określa miarę wpływu produktów na środowisko. Produkty są oceniane w skali od 1 do 10 przy użyciu systemu stworzonego do pomiaru śladu środowiskowego od surowców do gotowego produktu. Im niższy wynik, tym mniejszy wpływ na środowisko.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

W jaki sposób możemy chronić naturalne zasoby?

Ekologia opłaca się nie tylko biznesmenom, ale także przeciętnemu Kowalskiemu. Co każdy nas może zrobić, żeby ograniczyć swój ślad węglowy? Jednym ze sposób ratowania cennych źródeł naturalnych jest odpowiedzialne korzystanie z energii. Obecnie możemy budować ekologiczne domy, używać żarówek energooszczędnych lub korzystać z biopaliwa. Aby utrzymać ciepło w domu (zwłaszcza nocą), wystarczy dobrze zamknąć okna i zaciągnąć zasłony – dzięki temu możemy zaoszczędzić do 50 proc. ciepła, w zależności od rodzaju okien. Latem, gdy są duże upały, korzystajmy z wentylatorów zamiast klimatyzacji, która zużywa ogromne ilości energii.

Kolejną rzeczą, jaką możemy zrobić, jest bycie świadomym konsumentem. Przykładowo, zamiast ulegać chwilowym trendom, przemyślmy modę na nowo i sprawdźmy, czy przypadkiem nie mamy w szafie czegoś podobnego. Zwracajmy uwagę na jakość surowców – np. czy barwniki użyte do farbowania materiałów są na pewno bezpieczne. Kupując ubrania czy buty, wybieramy te marki, które posiadają certyfikaty zrównoważonej i energooszczędnej produkcji. Kupujmy też produkty o najwyższej jakości – zakup taki będzie inwestycją na lata, jak w przypadku butów Timberland właśnie. I wreszcie, zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie: czy rzeczywiście chcemy kupować rzeczy, które szkodzą naszej planecie?

STOP pustynnieniu. Globalna społeczność walczy o pola i łąki

Allan Savory ma 84 lata, ale energii może mu pozazdrościć niejeden 30-latek. Ten ekolog, hodowca i założyciel Savory Institute działa na rzecz regeneracji terenów uprawnych. Cel? Zatrzymanie pustynnienia, zmian klimatycznych oraz zwiększenie zasobów żywności i wody na świecie.

Jak? Stosując planowy wypas. W 2013 r., podczas wystąpienia na platformie TED.com (6,5 mln wyświetleń) Savory zdradził, że jego instytut działa na 15 mln hektarów, na pięciu kontynentach. Cel na 2025 r. jest dużo bardziej ambitny – miliard hektarów.

Jedna wielka pomyłka

Pustynnienie to degradacja ziemi najczęściej na suchych i półsuchych obszarach. Tam, gdzie do niedawna można było uprawiać rośliny czy wypasać zwierzęta, pojawia się pustynia. Problem dotyczy około 2/3 powierzchni globu.

Tihama, nizinna pustynia położona na terenie Arabii Saudyjskiej i Jemenu. Podczas obfitych opadów deszczu (25 mm) na hektar potrafi spaść – ujmując to obrazowo – ponad tysiąc 200-litrowych beczek z wodą. Mimo to już nazajutrz pozostaje tylko piasek. Gdzie podziała się woda? Wyparowała!

Powszechnie uważa się, że za pustynnienie odpowiedzialne są zwierzęta gospodarskie (głównie bydło, owce i kozy), które nadmiernie wyjadają rośliny, pozostawiając glebę odkrytą.

– Dorastałem na piaszczystych terenach Afryki (Savory urodził się w Rodezji, dziś Zimbabwe – red.). Kochałem przyrodę, dzikie życie i nienawidziłem zwierząt gospodarskich, bo wyrządzały szkody. Studiując ekologię, tylko umocniłem się w tych przekonaniach – mówi Allan Savory. I dodaje po chwili:

– Kiedyś sądziliśmy, że Ziemia jest płaska. Myliliśmy się wtedy, mylimy się dzisiaj.

"Tak" dla zwierząt gospodarskich

Na potwierdzenie tego Savory przywołuje własną historię. W latach 50. jako młody biolog pracował przy tworzeniu przyszłych parków narodowych w Afryce. Gdy jeden z terenów udało się zamknąć przed ludźmi, ziemia zaczęła niszczeć.

– Nie było tam żadnych zwierząt gospodarskich, zacząłem więc podejrzewać, że to wina zbyt dużej liczby słoni. Zaleciłem zmniejszenie ich populacji, a powołani przez rząd eksperci potwierdzili moją decyzję. Zastrzelono 40 tys. słoni. Tymczasem sytuacja nadal się pogarszała. To był największy błąd w moim życiu – przyznaje Allan Savory.

+

Inna Modja

"Wierzę, że każdy z nas może być bohaterem. Recykling, produkty pochodzące ze sprawdzonych źródeł – na co dzień możemy wspierać na różnoraki sposób poprawę klimatu", mówi Inna Modja – wokalistka, modelka i aktywistka. Jako mieszkanka Mali, Modja jest jednym z bohaterów kampanii "Nature Needs Heroes" marki Timberland.

+

Allan Savory

"Musimy posłużyć się zwierzętami gospodarskimi – mówi Allan Savory. – Wówczas trawy zaczną przykrywać glebę wraz z odchodami stada i ściółką, a ta wchłonie deszczówkę, zatrzyma węgiel i rozłoży metan. (…) Wypasanie musi przebiegać zgodnie z planem, który uwzględnia złożoność natury, a także społeczne, środowiskowe i ekonomiczne uwarunkowania."

To wtedy postanowił, że zrobi wszystko, by znaleźć rozwiązanie. Pierwszy trop: wyjazd do USA i odkrycie, że amerykańskie parki narodowe pustynnieją w takim samym stopniu, jak te w Afryce. Mimo że zwierząt gospodarskich nie było na tych terenach od 70 lat.

– Najwyraźniej nigdy nie rozumieliśmy, co jest powodem pustynnienia. Środowiska sezonowo wilgotne rozwijały się przy udziale znacznej liczby pasących się zwierząt, które wzrastały wśród drapieżników. Główną obroną było gromadzenie się w stada, które wciąż zmieniały miejsce wypasu. I to właśnie ruch chronił pastwiska przed nadmierną eksploatacją, a okresowe udeptywanie zapewniało odpowiednie przykrycie gleby – zwraca uwagę Allan Savory.

Powrót do ery przedprzemysłowej

Na sezonowej łące po czasie deszczów trawy muszą się rozłożyć przed następnym okresem wzrostu. W przeciwnym razie ma miejsce utlenianie, które pozostawia zdrewniałe rośliny i odsłoniętą glebę. Wypalanie traw, które co do zasady ma temu zapobiegać, także zostawia odsłoniętą glebę i – co gorsza – uwalnia szkodliwe substancje do atmosfery.

Zdaniem Savory’ego, rozwiązanie problemu pustynnienia jest tylko jedno.

– Musimy posłużyć się zwierzętami gospodarskimi. Wówczas trawy zaczną przykrywać glebę wraz z odchodami stada i ściółką, a ta wchłonie deszczówkę, zatrzyma węgiel i rozłoży metan – przekonuje.

Jednak samo przemieszczanie stad to za mało. Wypasanie musi przebiegać zgodnie z planem, który uwzględnia złożoność natury, a także społeczne, środowiskowe i ekonomiczne uwarunkowania.

Dziś przedstawiciele Savory Instutite uczą innych, jak formować zwierzęta w stada, planować ich wypas, gdzie trzymać je w nocy. Efekty są zdumiewające. W Zimbabwe na terenie, na którym nie są podejmowane żadne działania, po czterech miesiącach deszczów niemal cała woda wyparowała, rzeka pozostaje sucha, a 150 tys. mieszkańców musi korzystać z pomocy żywnościowej. Przez pobliski teren, na którym działa Savory i jego ludzie, w tym samym czasie rzeka płynie swobodnie, a trawa, krzewy, drzewa i inne rośliny są zdrowsze. Wszystko dzięki zwiększeniu liczby bydła i kóz o 400 proc. oraz planowaniu wypasu.

– Zmiany, które zachodzą przy wykorzystaniu zwierząt gospodarskich, są niewiarygodne. Dziś na obszarze Rogu Afryki pasterze wypasają zwierzęta, naśladując naturę i mówią otwarcie, że to jedyna nadzieja na uratowanie ich rodzin i zachowanie własnej kultury – mówi Savory. I obiecuje: – Jeżeli będziemy tak działać na połowie ziemskich terenów uprawnych, uda nam się wrócić do poziomu sprzed czasów przemysłowych.

Małe rzeczy, wielka sprawa

Działania Savory Institute to tylko jeden z przykładów na walkę z pustynnieniem. Innym spektakularnym projektem jest budowa Wielkiego Zielonego Muru. Powstająca w regionie Sahelu, na południowym skraju Sahary, ściana drzew ma być długa na 8000 km i szeroka na 15 km. W jej budowę zaangażowało się 11 państw, a także międzynarodowe koncerny.

Wśród nich jest m.in. marka Timberland. Amerykański producent obuwia i odzieży zobowiązał się, że do 2025 r. zasadzi 50 mln drzew w Afryce, ale też w innych lokalizacjach na świecie.

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Timberland prowadzi także kampanię "Nature Needs Heroes", zachęcając konsumentów do podejmowania niewielkich działań na rzecz zdrowszej planety. Wśród bohaterów jest m.in. malijska wokalistka Inna Modja. Pochodząca z regionu Sahelu artystka na swojej stronie i podczas koncertów piętnuje nieodpowiedzialne zachowania oraz pokazuje przykłady pozytywnych zmian.

– W regionie Sahelu i pustyni Mali spotykam ludzi, którzy każdego dnia doświadczają zmian klimatu. Wszyscy są zaangażowani w budowę Wielkiego Zielonego Muru. Ci ludzie są doskonałym przykładem tego, że działanie każdego z nas może mieć znacznie – zapewnia Modja.

Artystka odwiedza regiony, w których kobiety i dziewczęta każdego dnia pokonują kilometry, by napełnić naczynia wodą. Pustynnienie prowadzi też do masowych migracji.

– Mieszkańcy nie mogą uprawiać roli, więc wyjeżdżają. Dla nich zmiany klimatyczne oznaczają nieustającą wojnę – zwraca uwagę artystka.

I zachęca do wzięcia większej odpowiedzialności za środowisko.

– To mogą być drobne aktywności: recykling, zakupy produktów Fairetrade i organicznych. Jeżeli każdy z nas dorzuci swój kamyk, osiągniemy cel – apeluje Inna.

Niedługo utoniemy w śmieciach. Co możemy zrobić z mikroplastikiem?

Według raportu Banku Światowego, w 2016 r. na świecie wytworzono ponad dwa miliardy ton odpadów. Głównym ich składnikiem jest mikroplastik – substancja, która nie ulega całkowitemu rozpadowi. Jak możemy chronić środowisko przed dalszym zanieczyszczeniem?

Według statystyk przeciętny Polak wytwarza rocznie ponad 300 kg odpadów, z czego na wysypiska trafia 73 proc. z nich, a na kompost zaledwie 8 proc. Niektóre tworzywa rozkładają się przez bardzo długi czas. Przykładem są zwykłe papierki po cukierkach, które ulegają rozpadowi przez 450 lat. Jak tak dalej pójdzie, nasza planeta stanie się ogromnym wysypiskiem śmieci.

Jemy, pijemy i wdychamy mikroplastik

Nie tylko Polska tonie w śmieciach, ale i cały świat. Obecnie na powierzchni oceanów unosi się około 100 mln ton plastiku i innych surowców. Jednym z największych skupisk odpadów jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, utworzona przez prądy oceaniczne i dryfująca po Oceanie Spokojnym. Według ekspertów obszar ten rozmiarami trzykrotnie przekracza powierzchnię Francji. Jego głównym składnikiem jest mikroplastik, czyli cząsteczki tworzyw sztucznych, które są bardzo groźne dla naszego zdrowia. Dlaczego?

Posadź Drzewo z

Posadziliście już z

DRZEW, DZIĘKUJEMY!

Mikroplastik to szkodliwa substancja, która nie ulega biodegradacji. Co więcej, trafia ona do oceanów, a tym samym dostaje się do przewodu pokarmowego ryb i innych organizmów. Spożywając zatem ryby i pijąc wodę butelkowaną, jemy również kawałki mikroplastiku. Według badań naukowców z Uniwersytetu w Newcastle w Australii, przeprowadzonych na zlecenie Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF), do naszego organizmu trafia średnio do pięciu gramów mikroplastiku tygodniowo.

Cząsteczki mikroplastiku znaleziono również w Pirenejach, niegdyś uznawanych za obszar nieskazitelny i czysty. Według nowego badania opublikowanego w kwietniu 2019. w piśmie "Nature Geoscience", cząsteczki podróżowały przez atmosferę i wskutek siły wiatru zostały przeniesione na tereny gór.

To tylko jeden z przykładów "ukrytych zagrożeń" stwarzanych przez tworzywa sztuczne, które trudno nam dostrzec gołym okiem. Okazuje się zatem, że nie tylko spożywamy mikroplastik. Również go wdychamy.

Buty i jeansy z plastikowych butelek

Jednym ze sposobów na zmniejszenie ilości śmieci jest utylizacja. Utworzono nawet specjalne spalarnie śmieci, jednak i one nie są w stanie poradzić sobie z wciąż "rosnącym" problemem.

Jak więc jeszcze możemy walczyć z plastikiem?

Można poddać go recyklingowi, dzięki czemu możliwe jest np. wytworzenie bluzy polarowej, butów czy rajstop. Niektórzy przedsiębiorcy już znaleźli sposób na połączenie ekologii z odpowiedzialnym biznesem. Bardzo aktywnie działa w tym obszarze Timberland, czyli marka, która tworzy ubrania, buty i akcesoria z tworzyw odnawialnych.

ReBOTL to materiał z przetworzonych butelek, z którego marka wytwarza cholewki. Od 2009 r. poddane recyklingowi butelki PET można było znaleźć też w podeszwach, wyściółkach oraz sznurowaniach butów Timberland. W sumie od 2009 r. Timberland wykorzystał ponad 300 mln plastiku do produkcji materiałów do swoich kolekcji.

Od jesieni 2019 r. 90 proc. butów Timberland będzie zawierało w swoim składzie przynajmniej jeden element wykonany z materiału ReBOTL. A od 2020 r., jak mówią przedstawiciele firmy, każda wyprodukowana para butów zostanie stworzona przy użyciu technologii ReBOTL.

Wygląda na to, że przedsiębiorcy znaleźli sposób na to, jak chronić środowisko. Odkryli, że można ograniczyć szkodliwość mikroplastiku, poprzez ponownie wykorzystanie tych samych przedmiotów.

A jak my możemy pomóc? Przede wszystkim wspierając ich działania i wybierając produkty przyjazne środowisku, np. sygnowane zielonym znaczkiem lub drzewkiem. Dzięki tak rozłożone sile, każdy z nas będzie miał swój drobny wkład w ratowanie przyrody.

uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.